Test odporności na szorowanie – Dekoral / Dulux / Śnieżka

Materiały budowlane

Sprawdzamy, jak w teście odporności na szorowanie wypadają farby Dekoral, Dulux i Śnieżka oraz co te wyniki realnie mówią o trwałości ścian. Zobaczysz, która z nich najlepiej znosi czyszczenie na mokro i gdzie różnice są najbardziej odczuwalne w codziennym użytkowaniu.

Na czym polega test odporności na szorowanie i co dokładnie mierzy?

Test odporności na szorowanie pokazuje wprost, ile „przyjmie na klatę” wyschnięta farba, zanim zacznie się ścierać. Mierzy się tu nie tyle twardość, co ubytek powłoki i to, jak szybko odsłania się słabsza warstwa pod spodem.

W praktyce wygląda to tak, że po pełnym wyschnięciu farby (często po 24 godzinach, choć pełna wytrzymałość bywa później) powierzchnię pociera się w powtarzalny sposób, zwykle na mokro. Liczy się nie jednorazowe przetarcie, tylko seria identycznych ruchów, które mają naśladować codzienne mycie ściany gąbką albo ściereczką. Po takiej „męczarni” ocenia się, czy farba robi się cieńsza, czy pojawia się prześwit podłoża i czy nie tworzy się wyraźna różnica w połysku między miejscem szorowanym a resztą.

To dlatego dwie farby mogą wyglądać podobnie po malowaniu, a w teście zachować się zupełnie inaczej. Jedna zacznie pylić i robić kredowy nalot po kilkunastu intensywnych przetarciach, a druga zostawi tylko lekkie ślady wody do wytarcia.

„Co dokładnie mierzy?” to pytanie o efekt, który w domu widać gołym okiem: trwałość filmu farby (cienkiej warstwy po wyschnięciu) i jego odporność na stopniowe wycieranie. Jeśli powłoka szybko matowieje, łapie smugi albo traci kolor, test to wychwyci, nawet gdy nie ma jeszcze przetarcia do podłoża. Wyobraźnia podpowiada scenkę z korytarza: otarcie plecakiem, potem szybkie mycie wilgotną ściereczką i nagle na ścianie zostaje jaśniejszy „pas” jak po gumce. Właśnie takie różnice test pozwala złapać i porównać na zimno, bez zgadywania, czy to wina farby, czy sposobu czyszczenia.

Jakie normy i klasy odporności na szorowanie (np. PN-EN 13300) stosuje się dla farb?

Najprościej: o „odporności na szorowanie” mówi się sensownie dopiero wtedy, gdy farba ma przypisaną klasę z normy PN-EN 13300. Bez tego opis typu „zmywalna” bywa tylko hasłem z etykiety.

PN-EN 13300 porządkuje farby do wnętrz według tego, jak bardzo ubywa powłoka podczas standaryzowanego szorowania na mokro (czyli tarcia w kontrolowanych warunkach). Wynik podaje się jako ubytek grubości w mikrometrach po określonej liczbie cykli, najczęściej po 200, a dla najlepszych powłok także po 1000. W praktyce klasa działa jak wspólny język między producentami, więc porównywanie Dekoral, Dulux i Śnieżka przestaje przypominać zgadywanie „na dotyk”.

Żeby nie gubić się w numerach, pomaga mała ściąga z tym, co zwykle stoi za klasą z PN-EN 13300.

Klasa (PN-EN 13300)Ubytek powłoki przy szorowaniu na mokroJak to się zwykle odczuwa w domu
Klasa 1< 5 µm (często oceniane po 200 cyklach)Najmniejsze ryzyko przetarć i wybłyszczeń przy regularnym myciu
Klasa 2≥ 5 µm i < 20 µmZwykle daje radę w normalnym użytkowaniu, ale mocne tarcie potrafi zostawić ślad
Klasa 3≥ 20 µm i < 70 µmDobra do spokojnych pomieszczeń, w „komunikacji” szybciej widać zużycie
Klasa 4–5≥ 70 µm (kl. 4) i ≥ 100 µm (kl. 5)Raczej do ścian, których nie planuje się szorować na mokro

W opisach produktów można też spotkać inne standardy, np. ISO 11998, które w praktyce opisują podobny typ badania, tylko w nieco innym „opakowaniu” metodologicznym. Dobrze działa zasada, że klasa z PN-EN 13300 jest najczytelniejsza do szybkiego porównania między markami, ale nadal liczy się, czy producent podaje ją wprost i dla konkretnej farby, a nie całej „rodziny” nazw. Jeśli na puszce pojawia się klasa 1 lub 2, zwykle wiadomo, że powłoka była testowana pod kątem realnego tarcia, a nie tylko deklarowana marketingowo.

Jak przygotować podłoże i próbki, żeby porównanie Dekoral, Dulux i Śnieżka było uczciwe?

identycznego podłoża i takiego samego sposobu nakładania farby. Inaczej test sprawdza bardziej „rękę” i ścianę niż Dekoral, Dulux czy Śnieżkę.

Najprościej przygotować trzy jednakowe panele z tej samej płyty g-k albo gładkiej płyty HDF, przycięte w tym samym wymiarze i opisane od razu markerem. Podłoże pomaga zmatowić drobnym papierem (np. P180–P220), a potem dokładnie odpylić, bo nawet cienka warstwa pyłu potrafi osłabić przyczepność i wyjdzie „lepszy” wynik tam, gdzie farba po prostu gorzej się związała. Jeśli płyta chłonie nierówno, dobrze działa jedna warstwa tego samego gruntu na wszystkich próbkach, nałożona w podobnej ilości i zostawiona do wyschnięcia na podobny czas.

Żeby warstwy były porównywalne, pomaga trzymanie się jednego narzędzia i jednego rytmu pracy, bez poprawiania „na oko” tylko jednej próbki. W praktyce sprawdza się taki mały zestaw zasad:

  • Ta sama temperatura i wilgotność w pomieszczeniu, najlepiej okolice 20–23°C, bez przeciągów.
  • Jedna metoda mieszania farby, np. 2–3 minuty mieszadłem ręcznym, żeby pigment i spoiwo (czyli „klej” trzymający powłokę) miały podobne warunki.
  • Ten sam wałek, najlepiej o tym samym runie, i podobny nacisk, bez „dociskania na finisz”, gdy farby zaczyna brakować.
  • Ten sam czas schnięcia między warstwami, np. 4–6 godzin, i identyczna liczba warstw na każdej próbce.

Po takim przygotowaniu różnice w zachowaniu powłoki zwykle wynikają już z samej farby, a nie z przypadkowego detalu. To też ogranicza smugi i miejsca, gdzie warstwa robi się cieńsza tylko dlatego, że wałek był bardziej suchy.

Na koniec zostaje kwestia „dojrzałości” powłoki, bo świeża farba potrafi wyglądać dobrze, a przy tarciu zachowywać się jak niedopieczone ciasto. Dobrze działa odczekanie pełnej doby, a przy bardziej ambitnym porównaniu nawet 7 dni, bo wtedy powłoka ma czas się utwardzić i przestaje być miękka w dotyku. Pomaga też wyznaczenie na każdej próbce tego samego pola testu, np. taśmą malarską, żeby szorowanie zawsze trafiało w identyczny fragment, a nie raz w „grubszą” krawędź, raz w cieńszy środek.

Jak wykonać domowy test szorowania krok po kroku i uniknąć typowych błędów?

Najbardziej miarodajny domowy test szorowania wychodzi wtedy, gdy kontroluje się nacisk, liczbę ruchów i ilość wody. Bez tego nawet świetna farba może „przegrać”, bo gąbka była zbyt ostra albo raz była mokra, a raz ledwie wilgotna.

Pomaga zacząć od prostego stanowiska: kawałek czystej gąbki celulozowej (bez warstwy „druciaka”), miękka ściereczka z mikrofibry i miarka lub taśma malarska do wyznaczenia pola 10 × 10 cm. Najpierw dobrze jest zwilżyć gąbkę i ją odcisnąć, żeby nie kapała, bo nadmiar wody potrafi zafałszować wynik szybciej niż sama siła tarcia. Dla porównywalności można przyjąć jeden rytm, na przykład 20 pełnych ruchów tam i z powrotem w około 30 sekund, prowadząc dłoń możliwie płasko, bez „szorowania czubkiem”.

Sam przebieg testu da się ogarnąć jak mały, domowy protokół, by każda próbka dostała takie same warunki:

  • Wyznacza się kwadrat testowy i robi zdjęcie „przed” w tym samym świetle, najlepiej z odległości około 30 cm.
  • Gąbkę zwilża się i odciska tak samo za każdym razem, po czym wykonuje się ustaloną liczbę ruchów z podobnym naciskiem.
  • Po zakończeniu przemywa się pole czystą wodą na mikrofibrze, osusza i zostawia na 10 minut, by ocena nie była „na mokro”.

Typowe błędy biorą się z drobiazgów: ta sama gąbka po jednej próbie ma już w sobie pigment i przy kolejnej działa jak papier ścierny, więc pomaga ją wypłukać lub zmienić stronę. Zdarza się też ocena od razu po szorowaniu, gdy mokra plama wygląda jak wybłyszczenie, a po wyschnięciu znika. Dobra obserwacja to nie tylko „czy przetarło do podłoża”, ale też czy pojawiła się smuga, zmatowienie albo „wyciągnięty” kolor, czyli lekko jaśniejszy ślad po tarciu.

Jak wypadają Dekoral, Dulux i Śnieżka w praktyce: ścieranie, smugi i utrata koloru?

W praktyce najczęściej wygrywa farba, która po szorowaniu nie „łapie” jaśniejszych przetarć i nie zostawia połyskujących smug. Różnice między Dekoralem, Duluxem i Śnieżką zwykle wychodzą dopiero po kilkunastu minutach tarcia i po wyschnięciu pola testowego.

Najbardziej zdradliwe bywa ścieranie „na mat”. Na ścianie na początku wygląda to niewinnie, a potem pojawia się jaśniejsza plama, jakby ktoś przejechał gumką. Przy farbach o niższej odporności już po ok. 20–30 ruchach gąbką można zauważyć, że pigment (barwnik) zaczyna się wycierać, a powierzchnia robi się nierówna w odbiorze światła. Smugi po myciu też mają swoje źródło: jeśli spoiwo (czyli „klej” trzymający pigment) jest delikatniejsze, woda i tarcie polerują fragment ściany i robi się lokalny półpołysk.

Poniżej zebrano typowe obserwacje z domowego szorowania, gdy na każdym polu pracuje się tą samą gąbką przez 2 minuty i zostawia do wyschnięcia na ok. 30 minut.

MarkaŚcieranie (po wyschnięciu)Smugi i utrata koloru
DekoralZwykle widać lekkie „wygładzenie” faktury, miejscami delikatne przetarcie na krawędziach pola.Smugi mogą wyjść przy mocnym docisku; kolor najczęściej trzyma, ale potrafi się optycznie rozjaśnić w punkcie.
DuluxNajczęściej najmniej ubytku powłoki, pole testowe wygląda bardziej równo po wyschnięciu.Smugi zwykle słabiej widoczne; jeśli się pojawiają, częściej jako subtelny połysk niż realna utrata barwy.
ŚnieżkaCzęściej widać „przytarcie” i zmianę faktury, szczególnie na matowych wariantach.Smugi po myciu bywają bardziej widoczne; przy intensywnych kolorach łatwiej o lekkie wypłowienie pola.

Tabela pokazuje jedną ważną rzecz: to nie tylko kwestia tego, czy farba „schodzi”, ale też jak wygląda po wyschnięciu, gdy światło pada z boku. Czasem ubytku prawie nie ma, a i tak zostaje błyszcząca smuga, która przy lampce w korytarzu wygląda jak ślad po mokrej ściereczce. Pomaga też pamiętać, że ciemniejsze i nasycone kolory częściej obnażają różnice, bo nawet drobna zmiana struktury powłoki od razu rzuca się w oczy.

Jak interpretować wyniki testu i przełożyć je na wybór farby do kuchni, korytarza i pokoju dziecięcego?

Najprościej: im mniej śladu po szorowaniu, tym większy spokój w codziennym użytkowaniu. W praktyce liczy się nie tylko „czy zeszło do podkładu”, ale też czy po przetarciu zostaje jaśniejsza plama i czy światło nie podkreśla zmatowień.

W kuchni wynik testu dobrze czyta się przez pryzmat tłustych zachlapań i częstego przecierania przy blacie. Jeśli po 20–30 ruchach gąbką farba traci kolor albo robi się błyszczący „pas”, można się spodziewać, że okolice płyty i zlewu szybko zaczną wyglądać na „wypolerowane”. Pomaga patrzenie na próbkę pod lampą z boku, bo smugi po myciu potrafią być niewidoczne na wprost, a w świetle bocznym wychodzą od razu. W takiej przestrzeni bezpieczniej wypada powłoka, która po szorowaniu zostaje równa w dotyku, nawet jeśli minimalnie jaśnieje.

W korytarzu test przekłada się na to, czy ściana przeżyje torby, kurtki i łokcie. Jeśli na próbce widać „przetarty półksiężyc” szeroki na 1–2 cm, podobny ślad zwykle zostawia codzienne ocieranie przy wejściu.

W pokoju dziecięcym dobrze jest czytać wynik bardziej „wizualnie” niż siłowo, bo ściany częściej cierpią od kredek i mokrych chusteczek niż od mocnego szorowania. Gdy farba po kilku energicznych przetarciach nie łapie wyraźnej poświaty i nie robi się plamista, łatwiej usunąć ślady palców czy małych „odcisków” dłoni bez efektu łaty. Pomaga też prosty trik: porównać dwa miejsca, jedno przetarte na sucho, drugie lekko wilgotne po 5 minutach, bo część powłok inaczej reaguje na tarcie z wodą. Jeśli po takim porównaniu kolor zostaje stabilny, to zwykle znak, że codzienne sprzątanie nie zamieni ściany w mapę jaśniejszych pól.

Co poza szorowaniem realnie wpływa na trwałość powłoki tych farb (mycie, matowość, czas utwardzania)?

Najczęściej o „trwałości” decyduje nie samo szorowanie, tylko to, jak farba znosi mycie na mokro, kiedy naprawdę się utwardzi i czy wybrana matowość nie podkreśla przetarć.

Mycie to trochę inna historia niż szorowanie, bo zwykle w grę wchodzi woda, detergent i ruch gąbki, a nie tylko tarcie na sucho. W praktyce farby potrafią wyglądać świetnie po wielu pociągnięciach szczotką, a mimo to łapać smugi po 2–3 myciach płynem do naczyń albo zostawiać „mapy” po przetarciu mikrofibrą. Pomaga zwrócić uwagę na to, czy powierzchnia po wyschnięciu jest jednolita i czy przy przemyciu wilgotną ściereczką nie robi się lekko lepka, bo to bywa sygnał, że powłoka jeszcze pracuje albo jest wrażliwa na detergenty.

Matowość też ma swój haczyk: głęboki mat ładnie maskuje nierówności, ale łatwiej łapie wybłyszczenia po dotyku i przecieraniu. W półmacie i satynie ślady dłoni potrafią być mniej widoczne, za to każdy „poślizg” gąbki może szybciej pokazać smugę.

Na koniec czas utwardzania, który często myli się z samym wyschnięciem. Ściana bywa sucha „w dotyku” po 2–4 godzinach, ale pełną odporność na mycie i tarcie wiele farb osiąga dopiero po około 14–28 dniach, zależnie od temperatury i wilgotności. W mieszkaniu łatwo to przeoczyć, bo życie toczy się normalnie: ktoś oprze plecy o świeżo malowany korytarz, dziecko przejedzie plecakiem i nagle widać ciemniejszy pas, jakby farba była słaba. Często to nie „porażka” Dekorala, Duluxa czy Śnieżki, tylko zbyt szybkie mycie albo intensywne użytkowanie, zanim powłoka zdążyła się do końca związać (utwardzić).

Razem = Łatwiej

Razem zbudujemy piękny dom

Projektowanie

Budowa

Wykończenia

Poznaj szybki sposób na przeprowadzenie budowy domu...

planetabudowa

Inspiracje budowlane i porady ogrodnicze dla każdego. Zapraszamy serdecznie.

Kategorie

Porady

Ogród

Newsletter

Chcesz otrzymywać najnowsze informacje?

Masz pytania? Skontaktuj się z nami